Facebook Messenger

Od momentu, w którym Facebook Messenger stał się obligatoryjnym elementem korzystania z feja na urządzeniach mobilnych, spotkał się z bardzo nieprzychylnymi opiniami. Że niepotrzebne, że po co to komu, że to narzucanie woli korpo użytkownikom produktu. Mam własne przemyślenia w tej sprawie.

To, co stało za wprowadzeniem osobnej aplikacji chatu, jako pitch wydaje się dość rozsądne. Mark usprawiedliwił ten drastyczny krok mówiąc:

The other thing that we’re doing with Messenger is making it so once you have the standalone Messenger app, we are actually taking messaging out of the main Facebook app. And the reason why we’re doing that is we found that having it as a second-class thing inside the Facebook app makes it so there’s more friction to replying to messages, so we would rather have people be using a more focused experience for that.

I jakkolwiek nie zgadzam się z narzucaniem Messengera jako jedynej opcji, ma to bardzo sensowne podstawy. Nie tylko usprawnia i przyspiesza to działanie aplikacji głównej, ma dla mnie jeden bardzo istotny plus: jest doskonałym wyjściem anty-prokrastynacyjnym.

Wielu ludzi docenia możliwość łatwego kontaktu ze znajomymi. Jednak zawsze wiązało się to z czynnościami dodatkowymi, które niestety, zabierają najczęściej dużo czasu. Tok myślowy zazwyczaj przebiegał w taki mniej więcej sposób: „Ok, odpowiedziałam już na wiadomość… aaaale. Skoro już tu jestem, może sprawdzę co na wallu. [25 minut później] OŻ!!! A przecież miałam pracować… No cóż, teraz to już i tak nic nie zrobię. Sprawdzę sobie jeszcze co tam u (imię pierwszego z brzegu znajomego). [zapętlenie].”

Jasne, ja rozumiem że fajnie czasem się oderwać od rzeczywistości i zagłębić w świat debilnych linków i zdjęć kotów/bobasów, czy tam co Ci się na ścianie płaczu wyświetla. Ale jednakowoż, jak się ma normalną pracę, szkołę, czy słabą baterię w telefonie, jednak nie jest to optymalny sposób spędzania czasu. Przynajmniej w moim odczuciu.

Dlatego apeluję: hejtujmy na Messengera trochę mniej :)

Dodaj komentarz