YouTube zjada ludzi

Od jakiegoś czasu dysponuję większymi ilościami wolnego… cóż, czasu. Co pozwala mi poszerzać horyzonty, odkrywać nowe możliwości, uczyć się nowych rzeczy… Dlatego z całą radością marnuję co najmniej 60% tego wolnego.

Nie masz pojęcia (zapewne masz, ale stawiam tu nacisk na unikalność, jaką ma dla mnie ten fenomen) co to znaczy nagle, po latach pracy etatowej + freelance’u po godzinach mieć CZAS WOLNY. Nagle i niespodziewanie pozbyłam się wielu niewygodnych zleceń a te, które wykonuję od dłuższego czasu naturalnie wpasowały się w mój plan dnia i traktuję je jak czynność typu mycie zębów. Dlatego w chwilach nie spędzanych na pracy nadrabiam ostatnio pewne zaległości kulturalno-internetowe.

A przynajmniej bym chciała. Przypadek z autopsji: mojej uwadze przedstawiony został filmik pewnego znanego, amerykańskiego kanału. Nic super, ot, taka pierdółka do uśmiechnięcia się pod nosem. Ale pomyślałam sobie: kurde, trochę lamersko że niby jestem taka internetowa a nigdy nie obejrzałam więcej niż 5 filmów z takiego znanego źródła. Pooglądam.

No i mnie wsysnęło. Spodobało mi się, mieli kilka ciekawych serii, więc grzebałam głębiej. Trzy tygodnie później okazało się, że skończył mi się materiał do oglądania. I tu zrobiłam wielkie oczy bo… kanał ma ponad 2 tysiące filmików. 2 TYSIĄCE!!! Kiedy ja to ogarnęłam? JAK?! Na litość wszystkich bogów Jutuba, przecież to ponad 100 godzin materiału! A najgorsze jest to, że to nie pierwszy raz.

Dziś obserwuję 18 jutubowych kanałów, z czego co najmniej 5 trafiło do mnie tym samym sposobem. Z jednej strony marnotrawstwo czasu, które zaszło przy przeglądaniu wszystkich video publikowanych na co poniektórych, powinno miażdżyć mą duszę, ale… Jakoś tak sobie myślę: to mój czas wolny. Nie mam telewizora. Znajomi wiecznie zajęci, a kiedy są wolni, zawsze znajdę dla nich chwilę. Więc co gorszego jest w zapychaniu swoich wieczornych godzin oglądaniem Jenny Merbles, ZeFranka czy FunnyOrDie od tępego wpatrywania się w TV?

Joker meme

Muszę przyznać, że nie jest to najlepsza tendencja świata. Marnowanie czasu nigdy nie było dla mnie szczególnie satysfakcjonujące, ale moja skłonność do skrupulatnego poznawania danego tematu od początku do końca niestety przekłada się na wiele części życia i czuję się autentycznie źle, kiedy coś mi się podoba, a ja nie poświęcę większej ilości czasu na zapoznanie się z resztą informacji dostępnych na jego temat. Tak na marginesie, pracę też mi to utrudnia – wycena pozycjonowania dla strony sprzedającej urządzenia medycyny kosmetycznej zaowocowała głębokim zrozumieniem działania maszyn do botoxu, ale zjadło mi solidny kawał dnia (po pracy bo akurat godziny robocze staram się wykorzystywać jak najbardziej produktywnie).

Na szczęście ma to swoje dobre strony. Oprócz szerokiego zakresu wiedzy podstawowej z wielu dziedzin (który przydaje mi się głównie w trakcie niezobowiązujących konwersacji z nieznajomymi), daje mi samozaparcie do poznawania rzeczy, którymi się interesuję. Dzięki temu od jakiegoś tygodnia lub nawet więcej poznaję coraz dokładniej kulturę Japonii. Fascynowała mnie od dawna i od czasu do czasu skubnęłam jakiś kawałeczek wiedzy, ale dopiero przypadkowo znaleziony filmik na temat Maiko doprowadził mnie do kanałów oferujących szeroki zakres informacji w przystępnej formie. Ponieważ YouTube ma sprytną funkcję podpowiadania video, w końcu natrafiłam na kopalnię fantastycznych programów. Wszystkim zainteresowanym tematem polecam:

John Mitchel

13blackmercury

KWEENSPLIFF

QJQDUBAI

Latest Comments

  1. kzmarch Styczeń 18, 2014
  2. Izol Styczeń 18, 2014

Dodaj komentarz