Lotty i potwór spaghettinMaja „Lotty” Janowska

Copywriter, webwriter, trochę grafik.

Kociara uzależniona od Internetu.

Długo zastanawiałam się, co tu napisać. Wolałam uniknąć tekstu w stylu „jestem młodą, energiczną…” bo to jednak trochę zalatuje autoreklamą na portalu randkowym. A nie w to celuję. Dlatego odpowiem po prostu na pytania, które ludzie od czasu do czasu mi zadają.

Czym się zajmuję?

Dużo piszę. Nie tylko w wolnych chwilach, mam rzadką przyjemność robienia tego co lubię za pieniądze. Swoje dni wypełniam tworzeniem treści przeróżnej, na zlecenie i dla siebie samej. No i tutaj. Zawodowo piszę głównie na strony internetowe i artykuły na zamówienie. Uzbierałam już całkiem ładne portfolio tekstów zarówno po polsku, jak i po angielsku.

Pasja numer 2: grafika. Od dziecka rysowałam i malowałam, a niedawno zabrałam się za grafikę komputerową i nie idzie mi nawet źle. Moje najlepsze prace, tak grafiki użytkowej wykonywanej na zlecenie, jak te bardziej artystyczne, znaleźć możesz w moim portfolio na deviantART (link poniżej).

Od jakiegoś czasu pracuję w agencji interaktywnej jako Project Manager – czyli ta osoba, która zazwyczaj zbiera cięgi od klientów. Ale pracuję z tym, w czym się czuję dobrze, czyli wspólnie z ludźmi z pracy tworzę internety i to fajne jest.

Co jeszcze?

Grywam w gry komputerowe, planszowe i RPG, dużo czytam i zaszczycam wybraną grupę znajomych swoim towarzystwem. Nie jestem bardzo kobiecą babą. Bardziej kręcą mnie nowinki ze świata elektroniki niż lakiery do paznokci. Reszta to znowu zachwalanie samej siebie, więc tu skończę.

Jak działam?

Wierzę, że człowiek powinien robić to, co lubi. No, chyba że uwielbia biegać nago ulicami miasta albo pić Domestos. Ale wyznaję zasadę zajmowania się tym, co sprawia mi satysfakcję, stąd praca jako freelancer graficzno-pisarski. To mi gwarantuje energię i chęć do działania.

Wkładam dużo serca w to, co robię. Nawet jeśli czasem brakuje mi systematyczności. To tragiczne połączenie, perfekcjonizm i lenistwo – walka bywa zażarta, na szczęście w zdecydowanej większości wygrywa pasja. Zawsze, kiedy w grę wchodzi obowiązek. I to się liczy.

Dlaczego Lotty?

Za czasów, kiedy grałam jeszcze w World of Warcraft, jak każda rasowa kobieta grałam healerem. Moja postać, troll druid, otrzymała wdzięczne imię Ihealalot. Niestety, słabo sprawdzało się ono w stresowych sytuacjach wykrzykiwania przez Team Leadera komend na chacie głosowym w trakcie gildiowych raidów. Dlatego jakiś pacan z Norwegii (do tej pory się kumplujemy mimo, że nie gram już ponad rok) umyślił sobie, że wyciągnie z tego łatwy do wymówienia dźwięk i tak zostałam ochrzczona „Lotty”. I tak już zostało.

 

Skontaktuj się

Jeśli z jakichś powodów chcesz się ze mną skontaktować, wypełnij formularz, a ja odezwę się do Ciebie w pierwszej wolnej chwili.
Przedstaw się:*
E-mail:*
Telefon:
-
Temat:*
Rozpisz się:*
Dyskryminujemy roboty. Przepisz znaki:

* Indicates required fields