Gdyby we wszystkich pociągach było Wi-Fi

… świat byłby piękniejszy. Natura jednego z zawodów, które wykonuję, wymaga ode mnie sporadycznych, acz najczęściej dalekich podróży, odbywanych w zdecydowanej większości szlachetnymi pojazdami szynowymi. W różne miejsca mnie nosi. Dzisiaj na ten przykład do Poznania. A teraz to właściwie z powrotem, do domu. No i naszła mnie taka nostalgia za nowymi, szpanerskimi pociągami z Wi-Fi i gniazdkami do ładowania sprzętu to Wi-Fi obsługującymi.

in_train_by_n_o_i_d_eźródło: n-o-i-d-e

Jak to jest, że z Warszawy zawsze właśnie takim nówka-funkiel wracam? Wiesz, takim co to wygląda jak wnętrze samolotu, ma drzwi otwierane na przycisk i toalety, które jeszcze nie odstraszają samym widokiem. Myślałam, że to przypadek, że może raz czy dwa mi się zdarzyło. Ale nie. Z Warszawy zawsze wyjeżdżają właśnie takie. Pytań jest kilka.

1. Co się z nimi dzieje potem? Znikają w obłokach pary i respawnują się w Warszawie? A może ukradkiem tam zawracają jakimiś ukrytymi torami? Bo serio, do Warszawy to takie same dezele jeżdżą jak wszędzie indziej.

2. No właśnie, dezele. Jak to jest, że z naszej „majestatycznej” stolicy wyruszyć możesz takim pokazowym cackiem, ale wystarczy, że się ruszysz paręset kilometrów w dowolnym kierunku i jedynymi nowymi pociągami, jakie uświadczysz są te z kolei regionalnych, kursujące na krótkich, dla mnie w większości nieprzydatnych odcinkach. Nie że jestem egoistką, cieszę się, że ludzie mogą sobie do pracy jeździć w komforcie. Ale jak ja się tłukę 8 godzin z Poznania do Gliwic to bym chciała też tak z klasą. I z tym nieszczęsnym Wi-Fi.

3. Czy to się kiedyś zmieni? Czy do końca istnienia narodu polskiego będziemy skazani na życie za fasadą pozorów wyjeżdżających ze stolicy tylko w jedną stronę? Kiedyż to poznamy smak luksus godny porównania do francuskich teżewe, które do tej pory nie wiem, jak się pisze? Kiedy sycić będziemy się mogli komfortem zadbanych wagonów, elektronicznych udogodnień i przestronnych przestrzeni bagażowych na każdej linii kursującej po naszej cudnej ojczyźnie?

Od zawsze lubiłam jeździć pociągami. Może dlatego wybieram je częściej niż autokary, które co prawda są na chwilę obecną tańsze i w dużej mierze wygodniejsze, ale przyprawiają mnie o niekontrolowane napady choroby lokomocyjnej. I wiem, że kolej polska zadłużona po pas. No ale kurde. Jak chcą z tym walczyć mając na podorędziu pojazdy, które pamiętają młodość mojej babci prawdopodobnie?

Latest Comments

  1. sonya Lipiec 11, 2013
    • sonya Lipiec 11, 2013
  2. gość Lipiec 11, 2013

Dodaj komentarz