Geek Girls Carrots Silesia #5

Właściwie to od tygodnia noszę się z zamiarem napisania kilku słów przemyśleń na temat Silesia SEM, którego część miałam okazję zobaczyć własnymi dwoma patrzałami. Niestety, ze względu na to, że nie byłoby to pochlebne kilka słów, odwlekałam jak tylko się dało. Lenistwo nie miało z tym nic wspólnego. Nic a nic. Ani trochę.

Na szczęście w międzyczasie pojawił się na tapecie temat Geek Girls Carrots, który pochłonął mnie do reszty. Dzięki wszystkim bogom Internetu, że mogę się tu pozachwycać do woli.

ggc silesia #5

30 października odbyło się w Gliwicach piąte spotkanie Karotek, na które miałam przyjemność pójść. Od samego początku byłam tym faktem podjarana bo odkąd o nich usłyszałam, trułam im regularnie fejsbukowe dupy żeby reaktywowały gliwickie eventy – no i wreszcie się udało!

Ale o co właściwie chodzi?

marchewki w kubleKilka słów wyjaśnień dla tych wszystkich nieobytych: Geek Girls Carrots to w skrócie grupa dziewczyn geeków interesujących się nowymi technologiami, tematami IT i pokrewnymi. Z sukcesami promują rolę kobiet w tych dziedzinach, działają na rzecz poprawy świadomości ich potencjału i pogłębiania wiedzy i umiejętności fimejli w wielu miastach całej Polski. To towarzystwo aktywnych bab, które chcą więcej i po to sięgają. Mają moc, mają pasję i chcą się tym dzielić z innymi.

Samo spotkanie przeszło moje oczekiwania. Mimo, że wiele było osób tak jak ja nowych, było zupełnie inaczej niż na innych eventach tego typu, na których byłam. Grupa, a przynajmniej duża jej część, była aktywna, wyraźnie zainteresowana tym, co się działo – mimo że tak naprawdę, za wyjątkiem prezentacji pani Haliny Worwy-Szul (grupa Onet) dotyczącej startupów i onetowej polityki dotyczącej współpracy ze świeżymi przedsiębiorcami, nic nie było skonkretyzowane. Po jej przemówieniu nastał nieco zamieszkany punkt programu zwany „Elevator Pitch Session”. Wystąpienie w nimi w teorii miało zajmować 3 minuty i przedstawiać daną osobę i to, co może dać grupie.

Geekeria została przedstawiona światu Karotek.

dumb interneterz

Widzisz, drogi Czytelniku, czas żebyśmy zrobili coś konkretnego z tym blogiem. Kompilacje durnych obrazków są świetne, ale warto też pokazać innym, że z internetami można zrobić coś więcej. Że powinny być czymś więcej. Uświadomić ludziom, że wiele z tego, co się w internetach dzieje to chłam, szmira i nieporozumienie. Zasiać w użytkownikach chęć uczynienia sieci lepszym miejscem. Bardziej etycznym, ciekawszym i bardziej wartościowym (pomijając odmóżdżacze, które są absolutnie konieczne do przeżycia).

Dlatego właśnie adres Geekerii ujrzał światło dnia na spotkaniu GGC, gdzie dziewczyny uprzejmie zachęcone zostały do wsparcia nadchodzącej inicjatywy. Ile z tego będzie? Zobaczymy – ja planuję sporo.

Co wyniosłam ze spotkania Karotek?

Wyniosłam poczucie, że w Gliwicach mogą dziać się ciekawe rzeczy. Że nawet tutaj mogą odbywać się spotkania, które przewyższają oczekiwania (ze wstydem muszę przyznać, że oczekiwałam raczej bandy znudzonych lasek i dwugodzinnej nudy – zamiast tego poznałam świetne kobiety, usłyszałam masę ciekawych opinii, napiłam się potem dobrego wina i zmieniłam zdanie diametralnie)

Wyniosłam plakat. Będzie dumnie zdobił moją ścianę.

Wyniosłam też żel-mus SPA firmy Tołpa, która ufundowała go uczestniczkom – miło z ich strony, że robią sobie reklamę ze stylem, dlatego niosę ją dalej.

Przede wszystkim wyniosłam dużo pozytywnej energii. Do pracy – bo dziewczyny wyraźnie były zainteresowane tematem pozycjonowania i poczułam się mniej odosobniona w swoim SEO-nerdziarstwie. Ale też do działania z Geekerią. Więc ten, dźgajcie mnie kijkiem, jakbym się znowu ociągała. Do tego celu dodałam nawet stronę „O Autorce”, gdzie znajdziecie mój mail i jeszcze kilka innych moich miejscówek internetowych. Jeśli macie jakieś ciekawe pomysły, tematy lub pytania – tam Was odsyłam.

Dodaj komentarz