Radio jest irytujące

Jestem jedną z tych szczęśliwszych osób, które nie posiadają telewizora – wybór własny, podyktowany dobrowolną rezygnacją z sieczki informacyjnej, która zalewała mi mózgoczaszkę od dziecięctwa. Ale niestety, ostatnimi czasy wiele godzin spędzam w podróżach służbowych i moim samochodowym towarzyszem w chwilach milczenia stało się radio. Które bardzo szybko zaczęło wywoływać u mnie swędzenie mózgu.

Tak technicznie, to chciałam ponarzekać na wiadomości w radio. Ale jestem prawdziwym, patriotycznym cebulaczkiem i nie darowałabym sobie okazji do rozpisania się w szerszej skali. Stąd też, zaskakująco jak na mnie, dokładne badanie tak zwanych „stacji muzycznych”. Dlatego, jeśli Twoja cebulaczkowość nie równa się mojemu dzisiejszemu nastrojowi, możesz od razu przewinąć tak do połowy strony – pod nagłówkami Muzyka i Wiadomości dzieje się prawdziwa magia hejtu. Albo grzecznie czytać po kolei. Co ja Ci będę mówić, co masz robić.

Reklamy

Przyznam, że reklamy nie są dla mnie największą zmorą radiową, przynajmniej mogę się z nich pośmiać – zwłaszcza w dobrym towarzystwie. W razie czego, można wypełnić ciszę branżowymi żartami. Co mnie jednak irytuje, to ich częstotliwość. Ja rozumiem, że radio musi z czegoś się utrzymywać. Rozumiem, że są one złem koniecznym. Ale, do ciężkiej cholery, stacje muzyczne są od tego, żeby puszczać prawdziwą muzykę, a nie reklamowe przyśpiewki. Jeśli ilość wartościowej treści jest mniejsza niż treści marketingowej, wiedz, że coś się dzieje.

radio
(obrazek: filmowo.com)

Audycje

Kurcze, super, że polska branża radiowa ma do zaoferowania bloki tematyczne, różne gadajki i cykle. Ale, do ciężkiej cholery, gdyby jeszcze ktoś pomyślał o jakości, może nieco więcej by z tego było. I nie mówię tu o samej tematyce, bo to jednakowoż subiektywne jest. Nie, chodzi mi tu o jakość wykonania. O to, że rozluźnienie językowe, które nastąpiło w ostatnich latach, zaczyna mieć negatywny wpływ na ludzi, których nieraz słucha się całymi dniami. Składnia, sposób artykulacji, nawet poprawność językowa – wszystko to zdaje się ostatnio cierpieć w audycjach radiowych. I wady wymowy. Jezu.

Wisienką na audycyjnym torcie jest strona techniczna. Nie wiem, czy z wiekiem robię się bardziej czepialska, czy dopiero teraz zaczęłam zwracać na to uwagę, ale coraz częściej zauważam niedociągnięcia w stylu zanikania ścieżki dźwiękowej, przeskakiwania na ułamek sekundy na jakąś piosenkę, czy inną gnidę (co w trakcie słuchania czegoś ciekawego jest naprawdę, naprawdę irytujące). Macie kasę z pieprzonych reklam – zainwestujcie w dobrych techników, dammit.

piotr_micherewicz
(obrazek: polskieradio.pl)

Muzyka

Stacje, kurwa, muzyczne. No nie da się inaczej powiedzieć. Co to za stacja muzyczna, która puszcza 7 kawałków na godzinę bo reszta to reklamy, jakieś skróty wydarzeń, czy inne popierdóły? W samochodzie, jeśli już w ogóle bywam, radia słucham w godzinach 6-17. Bo tyle zajmuje pojechanie do Wawy na dwa spotkania i powrót do domu. I gdzie ta moja cholerna muzyka, pytam się?

W ramach eksperymentu wpisałam w Google „radio muzyczne” i wyskoczyło mi, a jakże, Muzyczne Radio. Zachęcona tą nazwą, wbijam na ramówkę. A tam:

00:00 – Noc z Muzycznym Radiem
03:00 – Tylko Polskie Przeboje
05:00 – Budzimy po polsku
06:00 – Wiadomości Z Kraju I Ze Świata
06:03 – Poranek Z Muzycznym Radiem
06:30 – Raport Regionalny
06:40 – Poranny Przegląd Portali Internetowych
06:50 – Zapisane W Gwiazdach – Horoskop
07:00 – Wiadomości Z Kraju I Ze Świata
07:30 – Raport Regionalny
07:40 – Portfel – Magazyn Ekonomiczny
08:00 – Wiadomości Z Kraju I Ze Świata
08:30 – Raport Regionalny
08:40 – Pogoda W Górach
08:50 – Portfel – Magazyn Ekonomiczny
09:00 – Wiadomości Z Kraju I Ze Świata

Dalej nie ma co patrzeć, bo dokładnie to samo. Czy ja mam coś nie tak z głową, czy o co chodzi? Bo ja tu nie widzę w godzinach 5:00 – 9:00 ani jednego bloku muzycznego.

Ale nic to, szukam dalej. Może coś bardziej ogólnopolskiego mnie zachwyci. Wbijam na RMF FM – w claim ma „Najlepsza muzyka”, może się nie zawiodę.

05:30 Wstawaj, szkoda dnia – Przemysław Skowron, Robert Karpowicz, Tomasz Olbratowski
06:00-06:15 Wstawaj, szkoda dnia o świcie
08:45-09:00 Wstawaj, szkoda dnia przed 9:00
09:00 Byle do piątku – Sławomir Kowalewski
14:00 Lepsza połowa dnia – Kamil Baleja, Kasia Wilk
19:00 Poplista – Darek Maciborek
19:00-19:15 Poplista początek notowania
19:45-20:00 Poplista po godzinach
20:00 Poplista Plus – Darek Maciborek
23:00 Dobra nocka – Ewelina Pacyna
02:00 Dobra nocka – Krzysztof Urbaniak

Fakty co godzinę oraz o: 5.30, 6:30, 7:30, 8:30, 15:30, 16:30, 17:30

Prognoza pogody w Faktach o: 5:00-9:00 co godzinę, 12:00, 15:00, 16:00, 17:00, 20:00-0:00 co godzinę

Szybkie wyliczenie. W godzinach urzędowania w samochodzie, okienek na muzykę naliczyć można, zakładając że wiadomości trwają nie dłużej niż 10 minut, a pogoda nie dłużej niż 5 minut, jakieś 4 godziny. Nie liczę dokładnie, bo nie wiem ile trwają te audycje. Byłam też miłosierna i nie policzyłam czasu reklamowego. Co nie zmienia faktu, że chyba kogoś tu zdrowo popierdoliło. 

TUTAJ PRZYZNAĆ MUSZĘ JEDNO: Radio Zet dało radę, przynajmniej pod względem ramówki. Nie wiem dokładnie, bo jak na złość, na autostradzie słabo odbiera.

Wiadomosci_radiowe
(obrazek: historiadia.neostrada.pl)

Wiadomości

No i doszłam. Do meritum, znaczy. Aż musiałam sobie na poddziały podzielić, zaszaleć nieco.

Powtarzalność

Wiele stacji radiowych, w tym wszystkie, które odbierają na dłuższych odcinkach autostrad, puszczają wiadomości ze świata i kraju relatywnie często. Na przykład co dwie godziny. I co dwie pieprzone godziny muszę przez 15 minut słuchać dokładnie tego samego pierdolenia. O dokładnie tym samym. Przez cały dzień. Nawet rozkładu informacji dla różnorodności nie zmienią, tylko idą gnoje na łatwiznę i smęcą cały dzień o dostawach do Ukrainy czy innej aferze sałatkowej. Do porzygu.

A potem, jakby tego było mało, robią jeszcze dodatkowe, rozszerzone wydanie, żeby wszyscy dokładnie wiedzieli, dlaczego Kopacz daje dupy, czy co będzie z tego, że frank zmienił kurs. Ok. Spoko. Może i jest to ważne. Ale załapałam już w okolicy Częstochowy, nie muszę o tym słyszeć jeszcze dojeżdżając do Radomska, Rawy Mazowieckiej, a potem w Mszczonowie, Piotrkowie i Katowicach. Muzyki byście więcej puścili, albo chociaż za każdym razem jakiś smaczek dorzucili. Powiedzieli co w tej sałatce było. Albo porównanie hejtów na Owsiaka na przestrzeni lat.

Nie to, co trzeba – odwracanie uwagi

Nie jest to problem tylko radia – od dawna powszechnie wiadomym jest, że media masowe filtrują dokładnie to, co ma dotrzeć do naszych uszu i w jakiej ilości. Bo przecież media wiedzą lepiej czego nam trzeba. A najwyraźniej trzeba nam specjalnie wyselekcjonowanych newsów, które owszem, są straszne/tragiczne/porywające/fascynujące – ale nie za bardzo.

Najlepszym przykładem jest cała akcja Je suis Charlie, która przyprawia mnie już o gęsią skórkę irytacji do tego stopnia, że zaczynam się zastanawiać, czy nie był to jakiś PR-owy zabieg ze strony francuskiego rządu. Wszyscy i ich matka piszą, rysują, śpiewają i tańczą o Charlie’m tak, że nie da się nie wiedzieć, że mordercy uciekali dwoma samochodami, obydwoma marki Renault. Ale, jakbym sama nie wyszukała informacji o ataku Boko Haram, to bym w życiu nie dowiedziała się o szczegółach tej tragedii. A przynajmniej nie z radia.

Nie to, co trzeba – wybiórczość

Autobus się przewrócił na autostradzie. Samolot się rozbił, pół osoby zginęło. Noż kurwa. Jak już się za takie newsy zabiera, to mnie szlag trafia na miejscu. Bo równie dobrze można by opowiadać o każdym jednym wypadku drogowym w Polsce, każdej jednej kradzieży. Kto, do jasnej Anielki, decyduje o tym, które tragedie są ważniejsze od innych? Dlaczego to, że na Mazurach traktor przejechał 7 kóz jest ważniejsze od tego, że na jakimś tam odcinku drogi co tydzień giną dwie osoby ze względu na brak oświetlenia jezdni?

Chwila refleksjacji

W jakimś tam stopniu wszystko to jest dla mnie zrozumiałe. Fakt, że standardowy Polak lubi wiedzieć o skandalach, a niekoniecznie spędza tyle czasu w automobilu naraz, co ja. Reklamy są potrzebne, bo skądś trzeba brać pieniądze na panów i panie sypiących do mikrofonu suchymi dowcipami. Ale niestety, timing też nie jest idealny. Dlaczego wiadomości są puszczane o pełnych godzinach, a nie na przykład o 7:50, kiedy wszyscy, jak jeden mąż, stoją w korkach, bo są leniwymi bułami i jeżdżą do pracy na ostatnią chwilę? Albo o 16:15, kiedy desperacko próbują uciec z miejsca pracy? Dlaczego „stacje muzyczne” puszczają muzykę w nocy, kiedy wszystkich serdecznie pieprzą Tylko Polskie Przeboje, bo się wyspać muszą?

Cały czas mam poczucie, że nie wycebuliłam się wystarczająco. Ale ten hejtykuł robi się zdecydowanie zbyt długi, więc pozostawię Cię z zapytaniem, czy uważasz, że mam rację. Bo może ja się mylę. Może ja czegoś nie rozumiem, albo nie odbieram tak, jak powinnam.

A teraz powiedz mi szczerze – cieszysz się, że nie zabrałam się za temat telewizji?

Dodaj komentarz