Totalnie subiektywna recenzja „World War Z” (bez niechcianych spoilerów)

Generalnie bardzo ostrożnie podchodzę do Hollywodzkich produkcji, które raz po raz zawodziły mnie sromotnie swoją kiepskością. Ale cóż, film o zombiaczkach to film o zombiaczkach, obejrzeć wypada. I tu miłe zaskoczenie – „World War Z” jest pierwszym relatywnie przemyślanym filmidłem o zombieapokalipsie, który oglądałam chyba od „28 dni później”.

Nie lubię Bradopitofonii, ale dali radkę

gerry laneJednym z argumentów, które na starcie przyprawiały mnie o dreszcze była główna rola męska, grana przez gościa, którego potrafię umiejscowić może w trzech niezłych filmach i kolejnych kilku, które dawały mi poczucie wielkiego “meh”. Nie wiem w sumie co mnie w nim odstręcza, ale jakoś Brad Pitt mi totalnie nie podchodzi. Niemniej cokolwiek bym nie powiedziała o wszystkich jego występach filmowych, rola Gerry’ego Lane’a wypadła mu nieźle. Może mu wiek zrobił dobrze, może stylizacja mi podeszła. Generalna (subiektywna) ocena: ma dobrą mimikę do tej roli i sprawdził się jako tatuś/agent UN.

(Dość) przemyślana fabuła

Serio, to jest chyba pierwszy film o zombie, w którym żołnierze nie zachowują się jak debile, a ludzki błąd występuje sporadycznie – żadna z postaci pierwszo- i drugoplanowych nie charakteryzuje się debilizmem tak dobrze znanym z wszystkich innych zombieprodukcji.

Jestem pełna podziwu dla tej koncepcji, która stoi w bezpośredniej sprzeczności z faktem, że pierwszym założeniem takich filmów jest powierzenie losów świata i bezpieczeństwa ludzkości bandzie kretynów, którzy w swoim życiu nie widzieli nawet trzech minut dowolnego filmu o zombie. Akcje ratunkowe przeprowadzane są sprawnie i skutecznie, a organizacja rządowo-wojskowa jest godna uznania.

Jest też kilka smaczków, które dały radość memu sercu: ogarnięta kobieta żołnierz, która nie jest źródłem wszelkich pomyłek i wpadek. Bezdomny, który generalnie ma wszystko w dupie. No i mój ulubiony – policjant, który w supermarkecie zachowuje się jak człowiek i nie próbuje nawet ogarniać kwestii chaosu.

Świetne ujęcie zombie

 

Serio, to chyba najlepsza wizualizacja zombie jaką widziałam. Targane prymitywnymi odruchami bestie, które zrobią WSZYSTKO, żeby osiągnąć swój cel. Mimo, że istnieje tu z mojej strony pewna wątpliwość dotycząca zbiorowości działań, ich zachowania są bardzo ciekawe. Największe wrażenie zrobiło na mnie rozbijanie szyb głową, które jasno i wyraźnie wskazuje na działanie wirusa na zdrowy rozsądek zarażonego.

World-War-Z-poster

Nie zrozumcie mnie źle, nadal wiele rzeczy nie ma sensu. Obiecałam sobie, że nie będę spoilerować, więc nie przytoczę przykładów (od tego mam gotowca na końcu posta w postaci wygodnego filmiku), ale jako początkujący koneser jestem w stanie stwierdzić, że i tak jest o niebo lepiej niż w przypadku wielu, wielu, wielu typów ekranowych nieumarłych.

Rozsądne ujęcie wątku romantycznego

Na to zwrócił uwagę znajomy, z którym oglądaliśmy – główny bohater podróżuje z kobietą i nie ma z nią romansu. Nieprawdopodobne! Nowatorskie! Gerry ma żonę i się jej trzyma! A na dodatek ten wątek też jest sensownie przeprowadzony, bez zbędnego dramatyzmu, Karin Lane to postać inteligentna i spójna, która nie zachowuje się jak rozhisteryzowana dziunia. Dzięki takiemu ujęciu można spokojnie skupić się na najlepszej części filmu o apokalipsie zombie – walce o przeżycie i zabijaniu nieumarłych.

Ogólne wrażenia

Film bardzo dobry. Mogę spokojnie dodać go do listy lepszych produkcji, jakie oglądałam w przeciągu kilku lat. Wykonanie widowiskowe, ale nieprzesadzone, fabuła dobrze skonstruowana i pozwalająca na zignorowanie kilku niedociągnięć, kreacja bohaterów ciekawa i odświeżająca. Mogę spokojnie dodać go do listy ulubionych filmów, co nieczęsto dzieje się w przypadku produkcji katastroficznych.

Nie żeby nie miał wielu dziur, każdy film je ma, ale całkowicie subiektywnie przyjemnie się to to ogląda i każdy fan zombiaków powinien przynajmniej spróbować. Jeśli lubicie masywne spoilery, macie poniżej wszystko to, co w jakiś sposób nie bangla w “World War Z” – żeby nie było zbyt malinowo.

A jako bonus stare dobre HISHE:

Latest Comments

  1. kzmarch Grudzień 29, 2013

Dodaj komentarz