Wrecking ball – kultura się zmienia.

Wiedziona ciekawością spowodowaną oburzeniem wielkiej części społeczności internetowej, obejrzałam wideoklip Miley Cyrus, „Wrecking Ball”. Spodziewałam się, przyznaję, czegoś zupełnie innego. Spodziewałam się chałtury, niemożliwego do zniesienia jazgotu i beznadziejnego tekstu, który nie będzie miał najmniejszego sensu. I muszę przyznać, że się zdziwiłam. Bo na tle wszystkiego, co dzieje się w dzisiejszej muzyce „Wrecking Ball” nie jest wcale takie złe.

Miley-Cyrus-Wrecking-BallFronty dotyczące twórczości panny Cyrus są dwa i nie wydaje się, żeby był ktokolwiek, kto znajduje się po środku (z wyjątkiem tych, którzy delikatnie rzecz ujmując nie interesują się tematem): są fani i są hejterzy. Tyle. Albo się ją kocha, albo nienawidzi. Kochają ją najczęściej nastolatki, ślepo oddające hołd aktorce swojego dzieciństwa, która przeszła do kariery muzycznej. Nienawidzą jej niemal wszyscy pozostali. Co, przyznaję, nieco mnie dziwi. Dlaczego?

Zasadniczo chodzi tu chyba o image, który dawna Hanna Montana sobie tutaj kreuje. Na standardy każdego, kto ma więcej niż 16 lat jest on co najmniej śmiały. Wyzywające stroje (niekoniecznie najlepiej dopasowane, niestety) tudzież ich brak, niefortunny dobór mimiki twarzy i język ciała mówiący „pieprz mnie” są w kolosalnej sprzeczności z wieloma normami, do których przywykli nieco bardziej dojrzali odbiorcy.

Wszystko się zmienia

Niestety, moje drogie dinozaury, jakkolwiek może nam się to nie podobać, kultura ciągle się zmienia. Pamiętacie słowa swoich dziadków, którzy oburzali się na spódniczki powyżej kolan i głośnego rocka słowami: „tylko dziwki tak się noszą”?

Tak tak, weźcie fotoszopa i wklejcie swoje twarze w ich zdjęcia – oficjalnie brzmicie jak własna babcia. I możemy się oburzać. I możemy się pluć, że to niegodne, że uwłacza, że do czego to doszło, że społeczeństwo podupada na duchu, ciele i intelekcie. I być może tak jest. Ale tak było zawsze. I będzie. I pokolenie Miley Cyrus za dwadzieścia czy trzydzieści lat będzie oburzać się na nastolatki biegające po ulicach nago z diamentowymi breloczkami przypiętymi do sutków. W tym, że zmienia się wszystko – nie zmienia się nic.

Sam utworek nie jest zły

Wracając do młodej panny-demolki, biorąc pod uwagę wszystkie aspekty wideoklipu, nie jest on wcale najgorszy. Wokal jest czysty i przyjemny dla ucha, przejścia między tonacjami ciekawie zestawione, a muzyka wcale nie odbiega od trendów sprzed n-nastu lat. Nie ma tutaj męczących dla ucha wstawek dubstepowych, muzyka – choć syntezowana komputerowo, a nie odgrywana ze starych, dobrych instrumentów – całkiem przyjemna. Co ciekawsze, słowa są całkiem ładnie dobrane i relatywnie bogate.

Choreografia ma swoje plusy i minusy. Osobiście jestem wielką fanką zbliżeń na twarz, a Miley ma bardzo miłą mimikę twarzy kiedy nie wywala jęzora. Co prawda niektóre ujęcia mogła sobie darować (na przykład wicie się na gruzie z ręką na tyłku czy ograniczenie ilości ujęć na lizanie młotka do jednego, może dwóch), ale zasadniczo jest to dobrze przygotowane wideo.

Spójrz głębiej

Ok, dziewczyna jest naga w wielu, wielu scenach. Co z tego? Jeśli tak bardzo się oburzasz, masz się pewnie za inteligenta. Zinteligentyzuj przekaz, który za tym stoi. Przeanalizuj znaczenie. Usłysz, co sama Miley Cyrus ma na ten temat do powiedzenia:

I think the video is much more. If people get past the point I make, and you actually look at me, you can tell I look more broken than even the song sounds. If people can take their minds off the obvious and go into their imagination and see what the video really means, it is so vulnerable. If you look at my eyes, I look more sad than actually my voice sounds on the record. It was a lot harder to do the video than it was to record the song. It was much more of an emotional experience.

Alanis Morisette była naga w całym „Thank You”. Co zabawniejsze, pod YouTube’owym „Thank You” znalazłam taki oto komentarz:

Unlike Miley Cyrus’ music video, the nakedness here is something that is artsy and symbolical, not slutty.

Ciekawi mnie, czy to po prostu młody wiek Cyrus nakłada restrykcje na jej domniemaną możliwość tworzenia alegorii, czy rage’owanie naprawdę sprawia ludziom taką frajdę. A może Alanis po prostu jest uprzywilejowana bo od początku swojej kariery bawi się symbolizmem?

Wpływy i tworzenie image’u

Chciałam tutaj porównać Miley Cyrus do dwóch gwiazd. Pierwszą, bardziej związaną z samym „Wrecking ball”, jest Adele. Zasada ta sama. Obie cierpią po rozstaniu. Obie zrobiły z tego klip. Różnica polega na wykonaniu, które u jednej nakierowane jest do grupy wiekowej 25+, u drugiej do pop-kulturalnego przedziału 15-20.

Drugim, bardziej odnoszącym się do całokształtu image’u porównaniem jest (tak, zgadliście) Madonna. W swoich czasach równie kontrowersyjna, równie często nazywana dziwką. Ikona swojego gatunku, dzisiaj wspominana jako nowatorska i śmiała ze swoimi odważnymi strojami dawnej twórczości. Nie liczymy tutaj oczywiście jej aktualnego stanu tylko czasu, w którym tylko widziano a nie słyszano jej klipy muzyczne. A wpływ Madonny na działania Cyrus jest dość widoczny:

miley-vs-madonna

A przecież Madonna nie jest jedynym wpływem na Miley – jest tu trochę Pink (która również ma swoje za uszami w kwestii kontrowersyjności), w samym „Wrecking Ball” jest trochę Sinaed O’connor… Dziewczyna jest młoda. Szuka własnego stylu. Ma dobre warunki wokalne, ładną twarz (pomimo niefortunnego doboru fryzur)… Dajmy Miley szansę. Może przejdzie jej faza twerkowania i wystawiania języka na każdym kroku i zacznie robić naprawdę fajne rzeczy.

Latest Comments

  1. Misiekfiol Wrzesień 22, 2013
  2. sonya Wrzesień 22, 2013
    • Lotty Wrzesień 23, 2013
  3. Yadis Wrzesień 23, 2013
    • Lotty Wrzesień 23, 2013
  4. kzmarch Wrzesień 24, 2013
    • Lotty Październik 1, 2013
  5. sonya Październik 9, 2013
    • Lotty Październik 10, 2013

Dodaj komentarz