Korektor Najlepszym Przyjacielem Copywritera

Jestem kolosalną przeciwniczką grafomanii, zwłaszcza na polu copywritingu. Sama od lat zajmuję się pisaniem za pieniądze i sądzę, że wiem “o co kaman”, tak zasadniczo. Znam się na języku marketingu, SEO copywriting także nie jest mi obcy, dlatego od dawna zatrważa mnie to, co dzieje się w tym temacie w internetach.

Korektor jak koń na ugorze

Faza upadku

Pomijam już kiepską jakość tekstów, które można spotkać wszędzie w sieci. Nie chcę tu moralizować i mówić, że jeśli nie potrafi się pisać, to po prostu się nie powinno (jakość niektórych artykułów jasno wskazuje na to, że ktokolwiek za nie płacił, powinien zapodać sobie solidną dawkę zdrowego rozsądku w formie zastrzyków). Ale na litość wszystkich bogów, jak można wypuścić w eter coś, co prawdopodobnie nie było nigdy sprawdzone, nawet przez samego piszącego? Sam fakt tego, że powstają fanpage typu „Cała Polska czyta dziennikarzom” świadczy o tym, że coś tu jest poważnie nie halo.

Cięcia kosztów kosztem jakości?

Gazety i portale internetowe tną koszty, a na pierwszy ogień idą, niestety, korektorzy. Jest to smutne, bo język na tym cierpi niemiłosiernie, a potem wyrasta nam pokolenie pół-analfabetów. Co więcej, większość społeczności nie wydaje się być tym faktem bardzo przejęta. Jest to dla mnie nie do pomyślenia, że jakość języka pisanego ulega u nas tak szybkiej degeneracji.

A przecież korektor to nic wielkiego. To nie są miliony złotych. Jeśli zarabiasz na jednym tekście więcej niż 2 złote, nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem kogoś, kto się na języku zna i za niewielką cenę poświęci te 10 minut na sprawdzenie artykułu, który wysmarowałeś. Uwierz mi, przyda Ci się. Cała potęga autokorekty nie powie Ci, że masz powtórzenie, albo że napisałeś nieopatrznie „morze” zamiast „może”. Nawet jeśli zajmujesz się pisaniem od lat, nie powinieneś nigdy ufać swoim umiejętnościom w stu procentach – zwłaszcza, kiedy zarabiasz nimi na życie, czy chociaż na waciki. Spojrzenie na tekst przez kogoś z zewnątrz da więcej niż osobiste przeczytanie go sześć razy w odstępach trzech dni. To udowodnione naukowo, że mamy tendencję do pomijania błędów, które sami popełniliśmy.

Korektor idealny

Mój idealny korektor? Nazista gramatyczno-stylistyczny. Ktoś, kto brutalnie wytknie wszystkie błędy. Ktoś, kto nie boi się konstruktywnie skrytykować dzieła Twojego życia, ale z kim mam świetny kontakt. Ktoś, z kim mam kontakt – nie muszę czekać dwa tygodnie na sprawdzenie 3000 znaków. Ktoś, kto po poprawkach czyta wszystko jeszcze raz.

Na szczęście swojego korektora idealnego znalazłam – zakochałam się w jego talencie do tego stopnia, że zakochałam się też w nim samym. Nie tylko z powodu tego, co w głowie nazywam „mad copyreading skillz” – ale jednak imponuje mi za każdym razem jego dokładność, terminowość i cierpliwość. Kiedy otrzymuję przy pierwszej wersji zwrotkę z prostym „wszystko ok, ślij”, zastanawiam się czy aby nie zachorował. A jego ciągłe uwagi, które w zły dzień doprowadzić mogą do łez są jednym z powodów, dla którego aktualnie za 2500 znaków ze spacjami mogę życzyć sobie cztery razy tyle, co pięć lat temu.

Gdzie szukać korektora?

Dla freelancera nie jest to taka prosta sprawa i znalezienie kogoś, kto będzie pasował pod każdym względem może zająć trochę czasu. Ja wyznaję zasadę poszukiwania wśród najbliższych znajomych, ale akurat tutaj los obdarzył mnie grupą przyjaciół, którzy dzielą ze mną pasję pisarską. Najlepiej chyba szukać kogoś, kto sam pisze – będzie wiedział o co chodzi i co może nie grać, nie tylko pod względem stylistyczno-gramatycznym, ale też czysto funkcjonalnym – jest to szczególnie ważne w wypadku tekstów marketingowych i SEO.

Korektorzy rzadko ogłaszają swoje usługi, ale zdarza im się odpowiadać na ogłoszenia. Jednym z przykładów ciekawych miejsc, w których można szukać, jest portal fanfiction.net. Nie ma on nic wspólnego z komercyjnym pisarstwem – wręcz przeciwnie. Posiada jednak sekcję „Beta Readers”, w której znaleźć można wielu ludzi chętnych do poprawiania tekstów, także w języku polskim. Na GoldenLine znajdzie się także kilka tematów forów, w których można poszukiwać poprawiaczy. Ot, choćby w grupie Media i Dziennikarstwo.

Na co zwracać uwagę przy pierwszym kontakcie

Oczywiście na to, jak sam pisze. Odnosi się to także do samych copywriterów, dlatego masz tu bonusową poradę: w kontaktach mailowych z klientem zawsze staraj się pisać najlepiej jak potrafisz – to pierwsze i często jedyne wrażenie, jakie zrobisz.

Sam korektor powinien pisać poprawną polszczyzną, uwzględniając wszystkie zasady pisania tekstu internetowego – od długości zdań po stylistykę wypowiedzi. Wiem, że może to zabrzmieć jak przesada, ale uwierz mi – lepiej spławić tych, którzy sami robią literówki w co drugim zdaniu i piszą jak cepy.

Dodatkowo zwróć uwagę na to, po jak długim czasie Ci odpowiedział. Jeśli zwlekał, istnieje realna szansa, że jest na przykład zapracowany/leniwy/niesłowny i w wypadku deadline’u także zawiedzie.

 

Na koniec: Nie idź na kompromisy. To, że aktualny korektor “obleci”, nie znaczy, że nie powinieneś szukać takiego, który będzie Ci pasował na 100%. Jeśli chcesz być profesjonalistą, otaczaj się profesjonalistami.

 

Dodaj komentarz